|
PODSTAWKA
DO KAWY !
Telefon do serwisu:
- Dzień dobry !
- Dzień doby, w czym problem ?
- Złamała mi się podstawka pod kawę, czy moga Panowie
przyjechac i naprawic!
- Jaka podstawka ?!
- Nooo, taka w komputerze.
- To znaczy jaka ?!
-
No ta co to się naciska przycisk i się wysuwa ta podstawka
... :-)
***
ANTENY
KIERUNKOWE
Telefon do serwisu:
- Dzień dobry !
- Dzień doby, w czym moge pomoc ?
- Proszę Pana chciałabym uzyskać dostęp radiowy do Internetu,
ale mieszkam dosyć daleko
od Państwa anteny nadawczej, niech Pan mi wyjasni czy
jest taka możliwosć
-Więc proszę Pania oczywiscie że jest taka możliwosć,
tylko trzeba zastosować dwie anteny kierunkowe skierowane
na wprost siebie, ktore musza się wzajemnie "widzieć"
- Aha, rozumiem. A proszę Pana a jak będzie w nocy......
czy ja będę mogła korzystać z Internetu ..... :-)
***
STEROWNIKI
Przychodzi facet do serwisu ROMIX'u
(autetyczne
zdarzenie):
-
Dzień dobry !
- Dzień doby, w czym moge pomóc ?
- Proszę Pana ja potrzebuję sterowników do faksmodemu.
- OK, rozumiem a jaki jest to faksmodem, producent, model.
- Hm, niech pomysle .... wydaje mi sie że CELERON ....:-)
***
Problem z zasilaczem
Dzial Pomocy Technicznej pewnej firmy:
Dzwoni uzytkownik i mówi, ze jego komputer sie popsul.
"Ta
historia to jedna z najśmieszniejszych jakie w życiu słyszałem.
Temu facetowi powinni dać awans zamiast go zwalniać. To
najprawdziwsza rozmowa telefoniczna z 'linią pierwszej
pomocy' zarejestrowana na taśmie magnetofonowej (teraz
już wiem po co oni to nagrywają!).
-
Dzień dobry. W czym mogę pomoc?
- Tak, cóż. Mam problem z Wordem.
- Jakiego rodzaju problem?
- Pisałem na komputerze, i nagle pisane słowa gdzieś sobie
poszły.
- Poszły sobie?
- Znikły!
- Hmm, jak teraz wygląda pański ekran?
- Nic.
- Nic?
- Jest pusty. Nic się nie dzieje gdy pisze.
- Dalej pan jest w Wordzie, czy już pan z niego wyszedł?
- Skąd mam to wiedzieć?
- Czy widzi pan C: prompt [nieprzetłumaczalna gra słów]
na ekranie?
- Co to takiego - sea-prompt [nieprzetłumaczalna gra słów]?
- Mniejsza z tym. Może pan poruszać kursorem?
- Ale tu nie ma żadnego kursora! Już mówiłem, ze on nie
reaguje na żadne moje działania.
- Pański monitor jest podłączony do prądu?
- Monitor? Co to takiego?
- To przedmiot stojący przed panem. Ma duży ekran wyglądający
prawie jak telewizor. Świeci się na nim małe światełko
informujące o tym, ze jest podłączony do prądu?
- Nie wiem.
- Cóż, w takim razie niech pan spojrzy na tył monitora
i znajdzie kabel. Widzi pan go?
- Tak, chyba tak.
- Wspaniale. Niech pan za nim podąża i powie mi czy jest
wciśnięty do dziury w ścianie.
- Jest.
- Gdy patrzył pan na tył monitora czy zauważył pan, że
tam są dwa kable?
- Nie.
- Cóż, niech mi pan uwierzy, ze jednak są. Niech pan zerknie
tam jeszcze raz i znajdzie ten drugi kabel.
- Ok, mam go.
- Jest wciśnięty w dziurę w komputerze?
- Nie mogę dosięgnąć...
- Uh huh. A nie może pan po prostu zobaczyć?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo tu jest całkiem ciemno.
- Ciemno?
- Tak - światło w biurze jest wyłączone. A z okna słońce
tu prawie nie dociera.
- Niech więc pan włączy światło.
- Nie mogę.
- Nie może pan? Dlaczego?
- Ponieważ nie ma prądu?
- Nie ma... nie ma prądu? Aha, ok, to wiele tłumaczy.
Czy zachował pan pudełko, instrukcje i inne rzeczy z którymi
kupił pan komputer?
- Tak. Mam to wszystko w szafce.
- Dobrze. Niech pan zapakuje to wszystko i odniesie do
sklepu, w którym pan kupił komputer.
- Jest aż tak ˇle?
- Niestety tak.
- A więc dobrze. Co mam powiedzieć w sklepie?
- Że tacy kretyni jak pan nie powinni mieć dostępu do
komputera!"
***
|